Nigdy wcześniej w jednej klasie dzieci nie miały tak różnej rozpiętości skrzydeł

Ostatnio czytam wiele artykułów. Trafiam na wpisy rodziców, nauczycieli, komentarze pod tekstami, a także na relacje z protestów i debat o szkole. W tych głosach jest dużo emocji. Dużo napięcia. Często bezradność, czasem złość, bardzo często lęk.

 Rodzice piszą, że się boją. O poziom nauki. O tempo pracy w klasie. O to, czy ich dziecko dostanie wystarczająco dużo uwagi. Czy nie „straci”, kiedy nauczyciel musi podzielić swój czas między tak wiele różnych potrzeb.

Nauczyciele mówią, że jest im coraz trudniej. Że klasy są bardzo zróżnicowane, że oczekiwania rosną, a możliwości systemowe nie zawsze za nimi nadążają. Że próbują, ale nie zawsze wiedzą jak pogodzić potrzeby wszystkich dzieci naraz.

I myślę sobie, że w tym wszystkim jest coś bardzo wspólnego.Strach. A strach budzi silne emocje. To naturalne. Każdy rodzic chce dla swojego dziecka jak najlepiej. Każdy nauczyciel chce dobrze uczyć. Każdy chce mieć poczucie, że robi to, co słuszne. Nie jest niestety łatwo, jest bardzo ciężko!

Mam też swoją perspektywę. Nie idealistyczną. Nie uważam, że jest fantastycznie. Widzę braki systemu, zmęczenie nauczycieli, napięcie rodziców. Widzę chaos, w którym wszyscy próbują się odnaleźć. Ale widzę też coś jeszcze. Widzę dzieci.

I wiem, że dzieci funkcjonujące w normie intelektualnej nie mogą po prostu „pójść gdzieś indziej”, np. do szkół specjalnych. One są takimi samymi dziećmi jak wszystkie pozostałe. Do szkół specjalnych uczęszczają dzieci z niepełnosprawnością intelektualną, ale wszyscy uczniowie mają takie samo prawo do edukacji, do bycia w grupie, do budowania relacji, do dorastania w społeczeństwie, które jest różnorodne, bo świat właśnie taki jest.

O edukacji specjalnej i wlączającej przeczytasz TUTAJ

Nigdy wcześniej dzieci nie miały tak różnej rozpiętości skrzydeł.

W jednej klasie spotykają się dziś dzieci bardzo zdolne i takie, które uczą się wolniej. Dzieci wysoko wrażliwe i te, które potrzebują silnych bodźców, by cokolwiek poczuć. Dzieci z diagnozami i bez nich, ale z realnymi trudnościami. Dzieci spokojne i impulsywne. Dzieci, które świetnie czytają emocje, i takie, które dopiero się tego uczą. Każde z nich przychodzi do szkoły ze swoim światem. Z tempem, którego nie da się przyspieszyć rozkazem. Z wrażliwością, której nie da się wyłączyć. Z możliwościami, których nie da się porównać linijką. 

O tym, że dzieci mają różną rozpiętość skrzydeł przeczytasz TUTAJ

Szkolenia z kierunków polityki oświatowej

Myślę często o rodzicach dzieci, które funkcjonują łatwiej szkolnie. O tych, którzy martwią się, czy ich dziecko nie będzie się nudzić. Czy nie utknie w tempie dostosowanym do innych. Czy nauczyciel znajdzie dla niego przestrzeń, gdy tyle energii pochłania pomoc tym, którym jest trudniej.Ten lęk jest prawdziwy. I ma prawo istnieć.

Bo miłość rodzica zawsze będzie szukała dla swojego dziecka jak najlepszego wiatru. Ale wierzę też, że obecność różnorodności w klasie nie musi oznaczać straty. Często jest zyskiem, tylko trudniej mierzalnym. Dzieci uczą się wtedy świata takim, jaki on naprawdę jest. Uczą się, że ludzie różnią się tempem, reakcjami, możliwościami. Uczą się cierpliwości, empatii, elastyczności. Kompetencji społecznych, które w dorosłym życiu okazują się bezcenne. Warto, aby Ci rodzice spojrzeli na ten temat przez pryzmat doświadczeń rodziców dzieci ze SPE. Zastanowili się, jak sami czuliby się w ich sytuacji, kiedy ktoś wyklucza ich dzieci, nie chce ich obecności, nawet jeśli wiąże się ona z pewnymi trudnościami. Czy potrafiliby odpuścić walkę o własne dziecko, zrezygnować z jego rozwoju? Jakie emocje by im towarzyszyły, gdyby to właśnie ich dziecka dotyczyła taka sytuacja?

O wsparciu i zrozumieniu rodziców dzieci ze SPE przeczytasz TUTAJ

Szkolenia kadry pedagogicznej

Myślę też o nauczycielach.

O ich zmęczeniu, którego nie widać w planach lekcji. O próbach dzielenia uwagi tak, by nikt nie czuł się pominięty. O szukaniu metod, materiałów, sposobów, często po godzinach, bez systemowego wsparcia. Stoją dziś przed klasami, które są jak mozaika bardzo różnych potrzeb. I próbują być wiatrem dla każdego. Nie zawsze mają siłę. Nie zawsze mają narzędzia. Ale bardzo często mają intencję, a ona bywa niedostrzegana wśród wzajemnych pretensji.

Taka jest nasza edukacyjna rzeczywistość, dlatego warto poznać narzędzia, które ułatwią i pomogą nam w pracy w zróżnicowanej klasie.

O pracy w zróżnicowanej klasie przeczytasz TUTAJ

Zrożnicowana klasa

O wyzwaniach w pracy z uczniami ze SPE przeczytasz też TUTAJ

Wiele artykułów trafiam

Są też dzieci, które wcześnie zaczynają widzieć i wierzyć, że „odstają i są gorsze”.

Że są słabsze. Wolniejsze. Gorsze. Patrzą na kolegów i widzą rozpiętość skrzydeł większą niż własna. Nie widzą jeszcze, że skrzydła rosną w różnym tempie. Że niektóre rozwijają się później. Że siła lotu nie zawsze jest widoczna w szkolnych wynikach. To dzieci, które szczególnie potrzebują dorosłych, którzy nie będą mierzyć, tylko wzmacniać. Którzy powiedzą: „Lecisz inaczej, ale to wciąż jest lot.” „Twoja droga też ma sens.” „Masz prawo rosnąć po swojemu.”

I są wreszcie dzieci, które patrzą na swoich kolegów z trudnościami i nie zawsze rozumieją ich zachowania.

Dziwią się, złoszczą, czasem czują niesprawiedliwość. Bo nikt im nie wytłumaczył, skąd biorą się te różnice. A dzieci potrafią zrozumieć,  jeśli tylko damy im język i kontekst. Gdy wiedzą, że czyjś mózg działa inaczej, że ktoś szybciej się przeciąża, że ktoś potrzebuje więcej Współczesna szkoła jest miejscem, w którym spotyka się niespotykana wcześniej różnorodność. To trudne. Dla rodziców. Dla nauczycieli. Dla dzieci. Ale to też rzeczywistość, której nie da się cofnąć ani uprościć bez “krzywdzenia” części z nich.

Bo każde dziecko niezależnie od rozpiętości skrzydeł ma prawo do miejsca w tej wspólnej przestrzeni. Nie wszystkie polecą tak samo wysoko. Nie wszystkie w tym samym czasie.
Nie wszystkie w tym samym kierunku. Ale każde zasługuje na to, by ktoś dmuchał w jego skrzydła, zamiast mierzyć ich długość.

I może dziś bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy właśnie tego dorosłych, którzy mimo lęku potrafią zobaczyć w różnorodności nie zagrożenie, lecz wspólną odpowiedzialność. Bo jeśli stworzymy dzieciom przestrzeń do lotu, każdemu na jego miarę, to okaże się, że niebo jest wystarczająco duże dla wszystkich.

O tym jak rozmawiać z uczniami o dzieciach ze SPE przeczytasz TUTAJ

Na koniec wraca do mnie bardzo praktyczne pytanie, które pojawia się w rozmowach z nauczycielami i dyrektorami: czy my  tu i teraz, w realiach, które mamy możemy zrobić coś więcej? Bo oczywiście idealnie byłoby gdyby klasy były mniej liczne (10-15 osobowe), w każdej klasie pracowało po dwóch nauczycieli…

Myślę jednak, że tak. I że wcale nie zawsze muszą to być rozwiązania systemowo rewolucyjne. Na pewno warto tworzyć systemowo mniej liczebne klasy na cito, już możliwe rozwiązanie, czyli klasy integracyjne tam, gdzie jest to możliwe. Takie przestrzenie, w których różnorodność nie jest przypadkiem, lecz świadomie zaplanowaną strukturą z odpowiednim wsparciem.

Możemy też otwierać w szkołach oddziały specjalne czy klasy terapeutyczne, by część uczniów miała dostęp do bardziej dopasowanych warunków pracy, bez konieczności całkowitego wyłączania ich ze społeczności szkolnej. Mamy również narzędzia, z których  mam wrażenie  wciąż korzystamy zbyt rzadko albo zbyt ostrożnie. Na podstawie zapisów w IPET możliwe jest wyodrębnienie dla uczniów z orzeczeniem zajęć w małych grupach, do pięciu osób, a nawet w formie indywidualnej bez konieczności uruchamiania kolejnych opinii czy procedur. Podobnie zindywidualizowana ścieżka kształcenia jest rozwiązaniem, które już istnieje w systemie i które realnie może odciążyć zarówno dziecko, jak i klasę.

Warto korzystać z tego, co już mamy dostępne i nie bać się tego. Bo często największą barierą nie są przepisy, lecz obawa, że „to za dużo”, „że się nie da”, „że nie ma środków”. A przecież jeśli tylko jest taka możliwość, zatrudniajmy nauczycieli współorganizujących kształcenie i nie obniżajmy im liczby godzin wyłącznie z powodów oszczędnościowych.Nauczyciel, który jest w klasie pięć godzin tygodniowo, choć mógłby być dwadzieścia, nie ma szans być tak efektywny, jak mógłby. Nie zdąży zbudować relacji, poznać dynamiki grupy, wesprzeć uczniów w momentach, kiedy wsparcie jest naprawdę potrzebne. A w pracy z różnorodnością to właśnie obecność i ciągłość są kluczowe. Może więc zamiast pytać wyłącznie, co system powinien zmienić dla nas, warto też zapytać, co my w ramach tego, co już istnieje możemy uruchomić odważniej, szerzej, mądrzej.

Bo każde dodatkowe wsparcie, każda mniejsza grupa, każda godzina więcej obecności dorosłego w klasie to kolejny podmuch w czyjeś skrzydła.

A tych skrzydeł, jak wiemy, nigdy wcześniej nie było tak wiele i tak różnych.

Zapraszam do skorzystania z oferty szkoleń ośrodka.

Zróżnicowana klasa

Szkolenia zamówisz TUTAJ

Szkolenia kadry pedagogicznej

Polecamy nasze opracowanie na temat dostosowań TUTAJ

dostosowanie%wymagan%CC%
Przeprowadza się ocenę funkcjonalną

Polecamy nasze szkolenia dla Rad Pedagogicznych. 

Akredytowany%Os%CC%rodek%szkolenia%dla%nauczycieli


Polecamy nasze opracowanie dotyczące narzędzi ewaluacji. 

Zrzut%ekranu%  %o%..

Polecamy także nasze kompleksowe teczki

Przeprowadza ocenę funkcjonalną
Funkcjonalna ocena funkcjonalna

Skorzystaj z naszych szkoleń dla RAD PEDAGOGICZNYCH na temat wykorzystania sztucznej inteligencji w edukacji i terapii.

Oferta szkoleń znajduje sie TUTAJ

szkolenia%Rad%Pedagogicznych

Szkolenia wraz z materiałami dla nauczycieli znajdziesz TUTAJ

materia%C%y%i%szkolenia%

NASZE MATERIAŁY

PRACA Z UCZNIAMI ZE SPE

AWANS ZAWODOWY

POMOC PSYCHOLOGICZNO – PEDAGOGICZNA

ŚWIETLICA SZKOLNA

PEDAGOG SPECJALNY

NAUCZYCIEL WSPÓŁORGANIZUJĄCY

NOWE TECHNOLOGIE I SZTUCZNA INTELIGENCJA

szkolenia%awans
szkolenia%wspo%CC%%C%orgnizuja%CC%Acy
szkolenia%pedagog%specjalny
szkolenia%uczen%CC%%ze%SPE
szkolenia%nowe%technologie
szkolenia%awans%nauczyciela%